Spis treści
- Prywatność w internecie w 2026 roku – dlaczego powinna Cię obchodzić
- Internet nie jest miejscem, gdzie jesteś anonimowy
- Bezpieczeństwo w internecie a naruszenia danych
- Sztuczna inteligencja a prywatność w internecie
- Ochrona prywatności w internecie – dlaczego to ważne
- Bezpieczeństwo danych osobowych w sieci – co po nas zostaje
- Jak chronić prywatność w internecie – praktyczny poradnik
- Korzystaj z trybu prywatnego
- Przestań korzystać z Google, Yahoo i Bing
- Przestań korzystać z niektórych narzędzi
- Ukryj swoje IP i lokalizację
- Zmień dostawcę poczty e-mail
- Zmień komunikator internetowy na Signal
- Bezpieczna przeglądarka 2026 – którą wybrać
- Zainstaluj dodatkowe blokady skryptów śledzących i reklam
- Unikaj zostawiania odcisków palców przeglądarki
- Menedżer haseł – który wybrać w 2026 roku
- Passkeys – koniec ery haseł
- Ustaw uwierzytelnianie dwuskładnikowe
- Zmień ustawienia prywatności w systemie operacyjnym
- Jak zabezpieczyć telefon przed śledzeniem
- Skorzystaj z TAILS, by nie zostawiać za sobą żadnych śladów
- Jak usunąć swoje dane z internetu
- Podsumowanie: bezpieczeństwo w internecie w 2026 roku
- Najczęściej zadawane pytania
Prywatność w internecie w 2026 roku – dlaczego powinna Cię obchodzić
Kiedy w 2021 roku pisałem pierwszą wersję tego artykułu, byłem poruszony tym, jak wiele firmy wiedzą o nas i jak mogą wpływać na naszą rzeczywistość. Śledzenie lokalizacji, rozpoznawanie twarzy, operacje na dużych zbiorach danych, łączenie ich z naszymi zachowaniami. Wszystko po to, żeby serwować nam coraz bardziej sprecyzowane reklamy. Ale czy na pewno tylko po to?
Od tamtego czasu minęło pięć lat i muszę powiedzieć, że sytuacja jest jednocześnie lepsza i gorsza, niż się spodziewałem. Lepsza, bo ludzie zaczęli się budzić. Żądania dostępu do danych osobowych (DSR) wzrosły o 246% w latach 2021–2023, a 92% Amerykanów deklaruje, że martwi się o swoją prywatność w internecie. Gorsza, bo do tradycyjnych zagrożeń doszło coś, czego wtedy nie przewidywałem w takiej skali: sztuczna inteligencja, która żywi się naszymi danymi.
Czy chciałbyś, aby Twoi znajomi wiedzieli, o czym w danym momencie mówisz, gdzie jesteś, co robisz, czego szukasz, kiedy i w jaki sposób kłócisz się z bliskimi, czy jakie skrajne emocje Tobą targają? Albo jaką stronę internetową właśnie odwiedzasz i jakie treści oglądasz? Dlaczego więc udostępniasz takie informacje nieznanym firmom i pracującym tam obcym ludziom?
Miliardy ludzi często nieświadomie udostępniają dane o sobie i nie zdają sobie sprawy, jak wiele informacji na ich temat posiadają korporacje. Te z kolei sprzedają je dalej, a w skrajnych przypadkach trafiają one do rządów.
Świadoma część ludzi udostępnia czasem swoje dane dobrowolnie, kierując się ideą „nie mam nic do ukrycia”. Takie podejście jest ogromnym błędem.
Prywatność jest prawem przysługującym każdej jednostce. Leży ona u podstaw wolności słowa, zrzeszania się i zgromadzeń. Wszystkie te elementy są niezbędne dla istnienia wolnego i w pełni demokratycznego społeczeństwa.
Twierdzenie, że nie obchodzi cię prawo do prywatności, ponieważ nie masz nic do ukrycia, nie różni się niczym od stwierdzenia, że nie obchodzi cię wolność słowa, ponieważ nie masz nic do powiedzenia.
Bezpieczeństwo i anonimowość w internecie to nie tylko kwestia ochrony przed tym, by nieznajomi nie mieli dostępu do naszych listów miłosnych, intymnych zdjęć czy zakupów. Chodzi również o rodzaj społeczeństwa, w którym chcemy żyć, oraz o to, jak firmy będą mogły wpływać na otaczający nas świat. Mając nieograniczony dostęp do danych o społeczeństwie, łatwiej jest nim manipulować.
Internet nie jest miejscem, gdzie jesteś anonimowy

Podczas surfowania w internecie możesz mieć poczucie, że jesteś tam sam. W rzeczywistości jednak wszystko, co robisz, przeglądasz, klikasz, szukasz i oglądasz, jest widoczne dla innych oraz „nagrywane”. Strony internetowe, które odwiedzasz, przechowują szczegółowe informacje o każdym użytkowniku. Dostawcy internetu monitorują i zapisują dzienniki dotyczące wszystkich swoich klientów. Nawet wtyczki do przeglądarki internetowej czy systemy operacyjne gromadzą i udostępniają informacje o Twoich codziennych przyzwyczajeniach.
Najprostszym i najdokładniejszym sposobem identyfikacji konkretnej osoby w sieci jest śledzenie jej adresu IP. Każde urządzenie podłączone do sieci otrzymuje ten unikalny adres w momencie zalogowania się do internetu. Inną metodą jest unikalny „odcisk palca” przeglądarki. To bardziej złożona, ale równie przerażająca technika śledzenia ludzi. Za jej pomocą porównuje się różne dane, takie jak rozdzielczość ekranu, język, przeglądarka, strefa czasowa, wtyczki i setki innych informacji, którymi przeglądarka chętnie dzieli się z każdą odwiedzaną stroną internetową.
W 2026 roku dochodzą do tego modele sztucznej inteligencji, które potrafią łączyć te rozproszone dane i tworzyć z nich coraz dokładniejsze profile. Ktoś nie tylko wie, jakie strony odwiedzasz. Algorytm potrafi na tej podstawie przewidzieć, co zrobisz jutro.
Bezpieczeństwo w internecie a naruszenia danych
Kiedy zajrzałem do raportu na stronie Privacy Rights, okazało się, że lista naruszeń danych osobowych w samych Stanach Zjednoczonych sięga dziesiątek tysięcy pozycji. Na liście znajdują się różnorodne dane i mnóstwo informacji o milionach ludzi.
W 2025 roku odnotowano 3322 incydenty naruszenia danych w samych Stanach Zjednoczonych, co stanowiło 4% wzrost rok do roku. Globalnie potwierdzono ponad 12 000 przypadków wycieków. Średni koszt pojedynczego naruszenia danych w USA wzrósł do 10,22 miliona dolarów, co czyni ten region najdroższym na świecie pod względem kosztów wycieków.
Jednym z największych wycieków ostatnich lat było naruszenie danych Change Healthcare, które objęło dane medyczne i osobowe szacunkowo 190 milionów osób. To największy wyciek danych medycznych w historii Stanów Zjednoczonych. W 2025 roku odkryto również zbiór 16 miliardów skradzionych danych uwierzytelniających krążących w sieci.
Ataki ransomware wzrosły o 45% w 2025 roku, uderzając najsilniej w sektor produkcyjny (wzrost o 56%). Globalne koszty ataków ransomware osiągnęły 57 miliardów dolarów rocznie, co daje około 156 milionów dolarów dziennie. Mógłbym długo tak jeszcze wyliczać, ale myślę, że obraz jest jasny: to po prostu codzienność.
Na stronie Wikipedii możemy znaleźć skróconą listę jednych z największych wycieków danych osobowych, obejmującą serwisy i firmy, z których większość z nas korzysta na co dzień.
Sztuczna inteligencja a prywatność w internecie
Kiedy pisałem ten artykuł w 2021 roku, tego tematu w nim nie było. W 2026 roku stał się chyba najważniejszym wyzwaniem dla naszej prywatności w internecie.
Modele sztucznej inteligencji są trenowane na ogromnych zbiorach danych, w tym na danych osobowych, często bez wyraźnej zgody użytkowników. Google wykorzystuje dane użytkowników Google Workspace do trenowania swojego modelu Gemini i domyślnie włączył tę opcję dla wszystkich. Slack przyznaje, że prywatne wiadomości użytkowników mogą być wykorzystywane do uczenia modeli AI. Microsoft integruje AI w Teams, Word i Excel, a niedługo głęboko w samym systemie operacyjnym, przy czym całkowite wyłączenie przetwarzania danych przez AI nie jest możliwe bez ograniczenia podstawowych funkcji narzędzi.
Z badań wynika, że 70% konsumentów ma nikłe zaufanie do firm w kwestii odpowiedzialnego wykorzystania AI. Ryzyko prywatności związane z generatywną sztuczną inteligencją wzrosło z 22% w 2025 do 34% w 2026 roku.
Jako CEO firmy technologicznej widzę to z obu stron. AI daje ogromne możliwości, ale wymaga odpowiedzialnego podejścia do danych. Wiele firm traktuje dane użytkowników jako darmowy surowiec do trenowania swoich modeli. A my często nawet nie wiemy, że nasze rozmowy i maile trafiają do treningu tych modeli.
Jak wyłączyć trening AI na Twoich danych – serwis po serwisie
Większość dużych firm domyślnie włącza wykorzystanie Twoich danych do trenowania modeli AI. Opcja wyłączenia istnieje, ale jest celowo ukryta głęboko w ustawieniach. Wyłączenie nie cofa treningu, który już się odbył, ale ogranicza dalsze przetwarzanie. Poniżej zebrałem konkretne instrukcje dla każdego serwisu.
Schemat jest wszędzie taki sam: domyślnie włączone, opcja wyłączenia ukryta, a wyłączenie nie cofa tego, co firma już zrobiła z Twoimi danymi. Im szybciej to zrobisz, tym mniej danych przetworzą.
Shadow AI – ukryte zagrożenie w firmach
W firmach widzę jeszcze coś. 68% pracowników używa w pracy nieautoryzowanych narzędzi AI (wzrost z 41% w 2023). Wklejają dane firmowe do ChatGPT, Gemini czy Claude, często bez wiedzy i zgody pracodawcy. 75% z nich przyznaje, że udostępniało potencjalnie wrażliwe dane. Według raportu IBM naruszenie danych spowodowane przez shadow AI kosztuje firmę średnio o 670 000 dolarów więcej niż zwykły incydent. A 43% firm nie ma żadnej polityki dotyczącej narzędzi AI.
Jeżeli prowadzisz firmę, warto ustalić zasady korzystania z AI i przeszkolić zespół. Żeby ludzie wiedzieli, czego nie wklejać do chatbota.
Regulacje: EU AI Act i zmiany w RODO
Unia Europejska uchwaliła AI Act, którego pełna implementacja jest planowana na drugą połowę 2026 roku. Akt zakazuje ośmiu „nieakceptowalnych praktyk” związanych z AI, a za naruszenie przepisów grożą kary do 7% globalnego rocznego obrotu firmy. Brazylia zawiesiła przetwarzanie danych osobowych przez Meta na potrzeby trenowania AI, tworząc globalny precedens.
W listopadzie 2025 roku Komisja Europejska zaproponowała też pakiet Digital Omnibus, który ma uprościć nakładające się na siebie regulacje (RODO, AI Act, Data Act) i zmniejszyć obciążenia administracyjne dla firm. Jedna z propozycji wprost uznaje przetwarzanie danych osobowych w celu rozwoju systemów AI za „uzasadniony interes” w ramach RODO, choć z wymogiem proporcjonalności i odpowiednich zabezpieczeń. Legislacja wyraźnie zmierza w kierunku okiełznania AI, nie jej blokowania.
Deepfake, klonowanie głosu i phishing generowany przez AI
AI tworzy też zagrożenia, których kilka lat temu nie było. Deepfake, czyli fałszywe nagrania wideo generowane przez AI, wzrosły o 700% w 2025 roku. Ludzie potrafią rozpoznać fałszywe wideo zaledwie w 24,5% przypadków. W lutym 2024 roku pracownik firmy inżynieryjnej Arup przelał 25 milionów dolarów po wideokonferencji z deepfake’ami członków zarządu.
Klonowanie głosu jest jeszcze prostsze. Według McAfee wystarczą 3 sekundy nagrania Twojego głosu, żeby stworzyć klon z 85% dokładnością. 60 sekund daje już niemal idealną kopię. Voice phishing wzrósł o 442% w 2025 roku, a prognozowane straty z tego typu oszustw mają osiągnąć 40 miliardów dolarów do 2027 roku.
E-maile phishingowe generowane przez AI mają 54% skuteczności kliknięcia, podczas gdy tradycyjne zaledwie 12%. Oszustwa stały się 4,5 razy skuteczniejsze. Według KnowBe4 już 82,6% maili phishingowych zawiera treść wygenerowaną przez AI.
Kilka rzeczy, które mają sens: bądź sceptyczny wobec niespodziewanych połączeń i wiadomości, nawet jeśli głos lub twarz wyglądają znajomo. Ustal z bliskimi „hasło bezpieczeństwa” na wypadek podejrzanych telefonów. Nie publikuj długich nagrań swojego głosu w publicznych mediach społecznościowych, bo to gotowy materiał do klonowania. A jeśli dostajesz maila z prośbą o pilny przelew albo zmianę danych logowania, zweryfikuj to innym kanałem, zanim klikniesz.
Ochrona prywatności w internecie – dlaczego to ważne
Im więcej ktoś wie na nasz temat, tym większą może mieć nad nami władzę. Dane, którymi na co dzień operujemy, nie tylko służą do podejmowania bardzo ważnych, życiowych decyzji, ale także mogą być wykorzystywane do wpływania na te decyzje oraz nasze zachowania. Mogą również zostać użyte do niszczenia naszej reputacji i sprawowania nad nami kontroli. W niewłaściwych rękach mogą służyć celowemu wyrządzaniu krzywdy.
Prywatność w sieci nie jest naszym przywilejem, lecz obowiązującym prawem. Szacunek dla drugiego człowieka wymaga poszanowania jego prywatności osobistej.
Utrata kontroli nad naszymi prywatnymi informacjami jest w pewnym sensie utratą kontroli nad własnym życiem i jego godnością. Jeżeli mamy uzasadnione pragnienie zachowania czegoś w tajemnicy, nie wolno go lekceważyć.
75% konsumentów deklaruje, że nie kupi produktu od firmy, której nie ufa w kwestii ochrony danych osobowych. 48% przestało kupować u konkretnego dostawcy właśnie z powodu obaw o prywatność. Prywatność to dziś czynnik biznesowy.

Na liście nie uwzględniono firmy Google, Microsoft i Amazon
Prywatność w sieci pozwala m.in. zarządzać naszą reputacją oraz tym, jak jesteśmy oceniani przez innych. Ma wpływ na nasze życie zawodowe i prywatne, a także pomaga chronić nas przed nieprawdziwymi i błędnymi osądami.
Istnieje wiele powodów, dla których ujawnienie poufnych danych może nam zaszkodzić. Być może na światło dzienne wyjdą takie rzeczy jak:
- Dokumentacja medyczna – dane dotyczące stanu zdrowia, diagnoz i leczenia mogą zostać wykorzystane do dyskryminacji w miejscach pracy, ubezpieczeniach czy innych usługach. Jako osoba żyjąca z ciężką hemofilią wiem, jak wrażliwe są takie informacje i jak łatwo mogą być wykorzystane przeciwko nam.
- Dokumentacja finansowa – historia finansowa, zadłużenia, kredyty i dane podatkowe mogą prowadzić do kradzieży tożsamości i wyłudzania pieniędzy.
- Dane logowania – hasła, nazwy użytkowników i pytania zabezpieczające. W 2025 roku odkryto zbiór 16 miliardów skradzionych danych uwierzytelniających.
- Rozmowy i korespondencja – prywatne wiadomości, e-maile, czaty mogą zawierać dane poufne i osobiste tajemnice.
- Prywatne zdjęcia – mogą zostać wykorzystane do szantażu lub zniszczenia reputacji.
- Historia przeglądania – odwiedzane strony i wyszukiwane frazy ujawniają nasze zainteresowania, nawyki i wrażliwe aspekty życia.
- Geolokalizacja – dane o miejscach, które odwiedzamy, mogą ujawnić codzienne nawyki i harmonogramy.
- Informacje biometryczne – odciski palców, skany twarzy czy siatkówki oka są trudniejsze do zmiany niż hasła, a coraz częściej bywają celem ataków.
- Dane przekazywane modelom AI – to nowa kategoria. Wszystko, co wpiszesz w chatbota, asystenta AI czy narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, może być wykorzystane do trenowania modeli i potencjalnie odtworzone lub ujawnione.
Jest to bardzo niewygodne, zwłaszcza gdy w młodości robimy różne, może nawet moralnie wątpliwe rzeczy, których z czasem żałujemy. Albo wysyłamy swoje zdjęcia bliskiej nam osobie, a potem trafiają one w ręce ludzi, z którymi pracujemy, ponieważ ktoś włamał się do naszego komunikatora.
Dzięki zachowaniu prawa do poufności możemy chronić się przed kłamstwami oraz mieć namiastkę kontroli nad tym, co chcemy, aby świat zewnętrzny o nas wiedział.
Dane te mają nawet wpływ na to, jakie treści widzimy w internecie oraz jakie wyniki wyszukiwania pojawiają się nam w Google, Bing czy Yahoo. To, co czytamy lub oglądamy, ma ogromny wpływ na nasze postrzeganie świata, a wpływ na wyświetlane treści może uniemożliwić nam zgłębianie informacji spoza prezentowanego nam nurtu. W 2026 roku ten problem jest jeszcze poważniejszy, bo algorytmy personalizacji stały się znacznie bardziej wyrafinowane.
Bezpieczeństwo danych osobowych w sieci – co po nas zostaje
W internecie czyha na nas wiele zagrożeń. Nasze dane mogą trafić w ręce niepowołanych osób lub ktoś może zacząć się pod nas podszywać dzięki tym informacjom.
Należy pamiętać, że bycie całkowicie anonimowym i bezpiecznym jest niezwykle trudne, a niestety wręcz (a może nawet na pewno) niemożliwe.
Oprócz dużych korporacji i hakerów, naszymi prywatnymi danymi, rozmowami oraz tym, co robimy, zainteresowane są niektóre krajowe agencje wywiadowcze, które, tak jak NSA, mogą przechwytywać i manipulować ruchem w całym internecie.
Jak pokazują dane, od 2001 roku rząd Stanów Zjednoczonych z pomocą operatorów telekomunikacyjnych zaangażował się w masowy i nielegalny nadzór nad krajową komunikacją oraz rejestrami połączeń milionów Amerykanów. Polecam film „Snowden“, który w przystępny sposób opisuje tę prawdziwą historię.
Agencje mogą z dużym prawdopodobieństwem zbierać podstawowe informacje o wszystkich użytkownikach internetu. Taka inwigilacja jest mocno widoczna w Chinach i Stanach Zjednoczonych i stała się niestety codziennością. Zbieranie danych może służyć przeciwdziałaniu zakazanym czynnościom, ale może również służyć do zbierania, katalogowania i monitorowania określonych grup, np. według poglądów religijnych, politycznych czy kręgów społecznych.
Jak chronić prywatność w internecie – praktyczny poradnik
Jakiś czas temu sukcesywnie starałem się blokować możliwość śledzenia tego, co robię (chyba że udostępniam coś świadomie w mediach społecznościowych), i właśnie dziś chciałbym opowiedzieć o tym, jak w prosty sposób włączyć swoją „prawie” anonimowość. Nie da się osiągnąć stuprocentowej ochrony, ale każdy z poniższych kroków zmniejsza powierzchnię ataku i utrudnia śledzenie Twojej aktywności.
Korzystaj z trybu prywatnego
Kiedy odwiedzasz jakąś stronę internetową, zostawiasz po sobie ślad w postaci swojego adresu IP oraz plików cookie. Pliki te zapisywane są na Twoim lokalnym komputerze. W zależności od tego, jak wiele stron odwiedzasz, mogą one przechowywać niewielkie lub spore ilości danych. Dzięki temu strony internetowe mogą dostarczać informacje i treści dostosowane do Twoich potrzeb.

Jeżeli jesteś zalogowany do swojego konta Gmail lub Facebook, strona, która używa Google Analytics lub Piksela Facebooka, może pozyskać o Tobie dodatkowe dane. Włączony tryb prywatny pozwala na „zaczęcie korzystania od zera” za każdym razem, gdy go włączasz. To pierwsze i najprostsze, co możesz zrobić, aby korzystanie z internetu było nieco bardziej anonimowe. Wszystkie pliki tymczasowe, zapisane dane, pliki cookies itd. są usuwane, gdy zamykasz ten tryb.
Oczywiście korzystanie z trybu prywatnego przy zalogowaniu do konta Google, korzystaniu z Chrome’a czy tego samego adresu IP niewiele nam da. W głównej mierze dlatego, że Google znał wcześniej Twój adres IP i nadal wie, z kim ma do czynienia. Tryb prywatny to dobry pierwszy krok, ale nie jest rozwiązaniem samym w sobie.
Być może wiele razy natknąłeś się na to, że Facebook pokazuje Ci reklamę nowego laptopa, którego dzień wcześniej szukałeś w Google, albo YouTube, który wie, że oglądałeś filmy o nowym telefonie. Te pliki cookie mogą być wykorzystane do stworzenia unikalnego odcisku palca na podstawie danych zebranych przez przeglądarkę. Przeglądanie i wyszukiwanie informacji w trybie prywatnym pozwala w znacznym stopniu tego uniknąć.
Przestań korzystać z Google, Yahoo i Bing
Google, Bing i Yahoo są najpopularniejszymi wyszukiwarkami internetowymi. Gromadzą one ogromne ilości danych o swoich użytkownikach, zwłaszcza gdy jesteśmy zalogowani do swojego konta. Na tej podstawie mogą gromadzić ważne dane, takie jak lokalizacja urządzenia, informacje o urządzeniu, adres IP i dane z plików cookie.
Aby uniknąć śledzenia podczas wyszukiwania, serdecznie polecam skorzystanie z alternatywnych wyszukiwarek. Przez lata polecałem DuckDuckGo i nadal uważam ją za solidną opcję, ale w 2026 roku mamy więcej dobrych wyborów:
- Kagi Search – wyszukiwarka, która kładzie duży nacisk na prywatność i jakość wyników bez reklam i śledzenia. Działa na modelu subskrypcyjnym, co oznacza, że zamiast zbierania danych do celów reklamowych, płacisz za usługę. W zamian otrzymujesz wyniki wyszukiwania, które są neutralne i niezależne od profilowania. Osobiście z niej korzystam i polecam.
- DuckDuckGo – niezależna wyszukiwarka, która nie przechowuje wyników wyszukiwania ani osobistych informacji swoich użytkowników. Darmowa i sprawdzona.
- Startpage – wyniki Google, ale bez śledzenia.
- Brave Search – własny indeks wyszukiwania, bez śledzenia, zintegrowany z przeglądarką Brave.

W skrajnym przypadku, gdy nie możesz zmienić wyszukiwarki na inną, zaloguj się na swoje konto Google, kliknij opcję „Dane i personalizacja”, a następnie wyłącz personalizację reklam, historię w YouTube i zapisywanie swojej lokalizacji. Zagłębiając się w konto, znajdziesz tam również historię wyszukiwań, odwiedzonych stron oraz informacje o swoim telefonie, a także marki, które śledzą Twoją aktywność na koncie Google (możesz je kolejno blokować).
Przestań korzystać z niektórych narzędzi
Gmail może czytać każdy wysłany i otrzymany przez nas e-mail. Aplikacje biurowe Google oraz konkurencyjny Office 365 mogą skanować wszystko, co piszemy. Dropbox zaś otwiera i analizuje to, co wysyłasz. Wszystkie trzy wspomniane przeze mnie firmy (spośród wielu innych, tj. Facebook, Yahoo, YouTube, Skype, AOL), według dokumentów ujawnionych przez Snowdena, współpracowały z programami do masowego monitoringu i inwigilacji ludzi.
Polecam zapoznanie się z terminem PRISM. Na żądanie NSA przedsiębiorstwa internetowe zobowiązały się do przedstawienia danych zawartych w listach elektronicznych, wszelkich danych przechowywanych na dyskach operatorów internetowych (w tym zdjęć i materiałów wideo), danych przekazywanych w formie transferu plików, za pośrednictwem telefonii internetowej (VoIP), wideokonferencji, czatów, danych gromadzonych przez serwisy społecznościowe, a także loginów. Z danych ujawnionych przez Edwarda Snowdena wynika również, że amerykańskie służby podsłuchiwały rozmowy telefoniczne wielu niemieckich polityków.
W 2026 roku do tych zagrożeń dochodzi jeszcze kwestia trenowania modeli AI na naszych danych, o której pisałem wyżej. Gmail, Google Docs, Slack, Microsoft 365 – wszystkie te narzędzia mogą wykorzystywać nasze dane do „poprawy swoich usług”, czyli w praktyce trenowanie algorytmów sztucznej inteligencji.
Ukryj swoje IP i lokalizację
Kolejną ważną i prostą w wykonaniu rzeczą, którą możesz zrobić, jest ukrycie swojego adresu IP. Jeżeli ktoś ma do niego dostęp, może łatwo określić lokalizację geograficzną serwera, który obsługuje ten adres, i uzyskać przybliżone informacje o tym, gdzie się znajdujesz.
Pamiętam dokładnie, jak przy produkcji aplikacji korzystaliśmy z baz danych adresów IP, które dawały możliwość zlokalizowania użytkownika praktycznie co do ulicy, na której się znajdował.
VPN
Aby ukryć adres IP, możesz skorzystać z wirtualnej sieci prywatnej (VPN). VPN jest zaszyfrowaną siecią, która „tuneluje” Twoje połączenie ze stronami, z których korzystasz, i w ten sposób „maskuje” Twoją prawdziwą lokalizację.
Osobiście polecam skorzystanie z dedykowanych dostawców rozwiązań VPN (tylko nie korzystaj z tych od Google!). Ich porównanie możesz znaleźć np. tutaj. Osobiście korzystam z ProtonVPN (korzystając z mojego linka dostaniesz 1 miesiąc wersji premium za darmo), który oprócz maskowania ruchu automatycznie blokuje skrypty śledzące, reklamy i serwery ze złośliwym oprogramowaniem.
ProtonVPN chroni też zapytania DNS, przekierowując je przez zaszyfrowany tunel i unikając zewnętrznych dostawców, co zapobiega ujawnieniu aktywności w sieci w wyniku wycieków zapytań. DNS, czyli Domain Name System, to to, co powoduje, że przeglądanie internetu jest takie proste. Jego zadaniem jest tłumaczenie nazw stron, które wpisujemy w przeglądarkę, na adresy IP. Dzięki temu możesz w przeglądarce wpisać adres trojanczyk.pl, a nie 95.216.2.43. Jako ciekawostkę wspomnę, że Google promuje własne serwery DNS jako szybkie i niezawodne, z czym nie sposób się nie zgodzić, ale przed ich użyciem powinniśmy zadać sobie pytanie, po co to robi i czy naprawdę chcemy dzielić się z nimi informacjami o każdej stronie, którą odwiedzamy.

Nowocześni dostawcy usług VPN dają możliwość wyboru serwera w dowolnym miejscu na świecie. Dzięki temu możesz udawać, że aktualnie jesteś na Litwie, w Estonii czy w Kanadzie. Dodatkowym plusem jest także możliwość skorzystania z usług niedostępnych w naszym kraju ze względu na blokadę geolokalizacyjną. Możesz też tunelować połączenia przez kilka serwerów VPN równocześnie, co sprawia, że analiza danych i miejsca, w którym jesteś, jest jeszcze trudniejsza.
Zainstaluj VPN też na telefonie.
TOR
Do anonimowego przeglądania internetu możesz również użyć sieci TOR (The Onion Router). Sieć ta zapobiega analizie ruchu sieciowego i w konsekwencji zapewnia użytkownikom prawie anonimowy dostęp do zasobów internetu. Przeglądanie internetu z aktywnym TOR-em jest podobne do jednoczesnego korzystania z setek różnych serwerów pośredniczących, które są okresowo randomizowane. Korzystanie z niego jest w pełni darmowe i bardzo proste. TOR wykorzystuje kryptografię, wielowarstwowo szyfrując przesyłane komunikaty.
Aby skorzystać z dobrodziejstw tej sieci, możesz użyć przeglądarki TOR lub przesiąść się na przeglądarkę Brave, która obsługę sieci TOR ma w pakiecie.

Co ciekawe, sieć TOR daje dostęp do Dark Netu (części sieci Deep Web) i jego zasobów. To celowo ukryta część zasobów internetu, którą można przeglądać jedynie przy użyciu specjalnego oprogramowania. O tym jednak będę pisał kiedy indziej.
Zmień dostawcę poczty e-mail
Nie wiem, czy korzystasz jeszcze z poczty na Onecie, Interii, O2 czy WP. Może korzystasz z Gmaila lub Yahoo, ale jeżeli to robisz, to zdecydowanie polecam przejście na bardziej bezpieczne rozwiązania. Skorzystaj z poczty elektronicznej, która w standardzie oferuje szyfrowanie Twojej korespondencji i uniemożliwia dostęp osobom trzecim.
Osobiście od lat korzystam z Proton Mail i dodatkowych usług, jakie oferują. Między innymi z szyfrowanego kalendarza, kontaktów czy ich bezpiecznego dysku w chmurze (Proton Drive), który w pełni szyfruje zawarte tam dane (zamiennik Google Drive, OneDrive czy Dropbox). Nie ma żadnych reklam ani niechcianych wiadomości e-mail, a przekazywanie i czytanie Twoich wiadomości przez inne podmioty jest matematycznie niemożliwe. Inne bezpieczne alternatywy to Tuta (dawniej Tutanota) i Mailfence.
W 2026 roku ekosystem Proton rozrósł się do pełnej alternatywy dla Google: poczta, kalendarz, dysk, VPN, menedżer haseł (Proton Pass) i monitorowanie wycieków danych. To chyba najbardziej kompleksowe rozwiązanie dla osób, które chcą odejść od ekosystemu Google, ale nie chcą tracić wygody.
Zmień komunikator internetowy na Signal
Korzystanie z serwerów proxy, VPN i TOR maskuje Twój prawdziwy adres IP przed spojrzeniami z zewnątrz, ale korzystanie z komunikatorów to zupełnie inna kwestia. Messenger, Google Chat, Skype i Teams nie zapewniają pełnego bezpieczeństwa przesyłanych wiadomości. Firmy mogą dzielić się Twoimi konwersacjami z różnymi agencjami i rządami.
Dlatego warto przesiąść się na komunikator Signal, który jest najlepszą w swojej klasie aplikacją do wysyłania szyfrowanych wiadomości, w tym połączeń głosowych i wideo. Signal ma już ponad 70 milionów użytkowników i jego popularność stale rośnie. Nie różni się niczym od innych komunikatorów w codziennym użytkowaniu, ale w środku ma prawdziwą maszynerię do szyfrowania.
Signal – to najbezpieczniejszy komunikator. Jego kod źródłowy (zarówno serwera, jak i klienta) jest otwarty, co oznacza, że każdy może go przeanalizować pod kątem „tylnich furtek” i (nie)poprawnego użycia kryptografii. Twórcy nie mają dostępu do kontaktów, które użytkownik ma w telefonie, i metadanych konwersacji. Nie wiedzą nie tylko o tym, o czym użytkownik A rozmawia z użytkownikiem B, ale że w ogóle użytkownik A rozmawia z użytkownikiem B.
Nic dziwnego, że korzystają z niego politycy i dziennikarze na całym świecie. Szczegółowe porównanie różnych komunikatorów możesz znaleźć tutaj w formie tabelki.

Warto też wiedzieć, że WhatsApp od 2021 roku oficjalnie dzieli się danymi z Facebookiem (obecnie Meta). Komisja Europejska nałożyła na Facebooka karę 110 milionów euro za wprowadzenie w błąd w kwestii integracji danych z WhatsApp. Niestety kara niewiele zmieniła. Jeśli zależy Ci na prywatności, zmień komunikator na Signal.
Bezpieczna przeglądarka 2026 – którą wybrać
Chrome obsługuje obecnie około 67–71% całego ruchu w sieci. To bardzo źle, ponieważ firma Google używa Chrome’a jako swojego rodzaju okna, przez które podgląda każde Twoje działanie w internecie. Jeśli nie zmienisz swoich ustawień prywatności w Google, Chrome zapisze także każdą odwiedzaną przez Ciebie witrynę. Co gorsza, Chrome praktycznie nie blokuje skryptów śledzących innych dostawców.
W artykule w Washington Post stwierdzono, że Chrome gromadzi przeciętnie około 11 000 „trackerów” w każdym tygodniu. Musisz zasadniczo zadać sobie pytanie, czy nadal chcesz, aby 11 000 par oczu patrzyło na to, co robisz i oglądasz w internecie?
Aby zapewnić sobie lepszą prywatność, powinieneś przesiąść się na jedną z tych przeglądarek:
- Brave – zbudowana na bazie Chromium (więc przesiadka z Chrome jest bezbolesna), blokuje 97% trackerów domyślnie, nie gromadzi żadnych danych o aktywności. Ma już ponad 82 miliony aktywnych użytkowników miesięcznie. Posiada wbudowany VPN, sieć TOR, blokowanie odcisków palców przeglądarki i protokół HTTPS Everywhere. To moja główna przeglądarka.
- Firefox – non-profit, open source, z Enhanced Tracking Protection blokującym około 85% trackerów. Sprawdzona i godna zaufania alternatywa.
- DuckDuckGo Browser – dostępna na Androida i iOS, świetna opcja na telefon.
Zainstaluj dodatkowe blokady skryptów śledzących i reklam
Serdecznie polecam instalację dodatku blokującego reklamy i skrypty, przede wszystkim uBlock Origin. W 2024 roku Chrome uniemożliwił już jego pełne działanie (przez zmianę na Manifest V3), ale na szczęście Firefox i Brave nadal go obsługują bez ograniczeń.
Jest też strona z polskimi filtrami, gdzie znajdziesz dodatkowe reguły blokujące reklamy zewnętrzne, linki afiliacyjne, wyskakujące okienka, skrypty śledzące, oszustwa, skrypty antyadblockowe, skrypty wydobywające kryptowaluty i wiele więcej.
Dobrze działa też Privacy Badger lub aplikacji dostarczanej przez DuckDuckGo.
Aby zobaczyć, jakie informacje są zbierane przez niektóre z serwisów internetowych i przed czym powinieneś się chronić, możesz zajrzeć na stronę Terms of Service; Didn’t Read.
Unikaj zostawiania odcisków palców przeglądarki
Pobieranie odcisków palców z przeglądarki to metoda, która polega na dopasowaniu aktywności w celu identyfikacji poszczególnych użytkowników. Nawet użycie VPN może w tym przypadku niewiele pomóc.
To trochę tak, jak pobieranie odcisku palca z dotykanego przez nas przedmiotu. Na początku nie wiadomo, do kogo należy odcisk palca, ale wystarczy porównać go z bazą danych zawierającą odciski, by znaleźć jego właściciela. Dokładnie tak to się robi w internecie: kataloguje się i hurtowo gromadzi odciski palców przeglądarki, tak aby następnie można było poddać je analizie i ujawnić tożsamość osoby.
Aby uniknąć zostawiania odcisków palców swojej przeglądarki, przede wszystkim zmień ją na Firefox lub Brave i zainstaluj dodatek Privacy Badger, o którym wcześniej wspomniałem. Aby przetestować swoją przeglądarkę, możesz skorzystać z narzędzia Cover Your Tracks lub AmIUnique.
Menedżer haseł – który wybrać w 2026 roku
Bardzo niebezpiecznie jest używać tego samego hasła do wszystkich serwisów internetowych, z których korzystamy. Powinniśmy zadbać o to, aby hasła, które zostawiamy, były unikalne dla każdego serwisu, do którego się logujemy, oraz zawierały około 16–20 znaków, w tym duże i małe litery oraz znaki specjalne.
Ze względu na fakt, że przeciętnie każda osoba miałaby do zapamiętania 70–80 haseł, spamiętanie ich wszystkich okazuje się niemożliwe. Dlatego w rezultacie wielu z nas ponownie używa tych samych, starych haseł lub polega na tych, które są łatwe do zapamiętania, ale jednocześnie równie łatwe do odgadnięcia.
Menedżer haseł pozwala generować unikalne hasła dla każdego serwisu, szyfrować je, a następnie wszystkie będą dostępne pod jednym głównym hasłem. Możesz skorzystać z Proton Pass, Bitwarden czy 1Password. Porównanie ich możesz znaleźć tutaj.
Passkeys – koniec ery haseł
Passkeys (klucze dostępu) w 2026 roku po prostu działają i powoli wypierają hasła. Zamiast wpisywać hasło, logujesz się za pomocą biometrii (odcisk palca, skan twarzy) lub PIN-u na swoim urządzeniu. Klucz kryptograficzny nigdy nie opuszcza Twojego urządzenia, więc nie może zostać skradziony w wyniku wycieku danych ze strony internetowej. Passkey nie da się wyłudzić phishingiem, bo działa tylko na prawdziwej stronie.
Apple, Google i Microsoft wspierają passkeys na swoich platformach. Microsoft uczynił passkeys domyślną metodą logowania dla nowych kont w maju 2025 roku, co zwiększyło liczbę uwierzytelnień o 120%. Na koniec 2025 roku prawie 70% użytkowników miało już co najmniej jeden passkey. Rynek uwierzytelniania bezhasłowego osiągnął 24,1 miliarda dolarów w 2025 roku i rośnie w tempie ponad 18% rocznie.
Passkeys możesz już skonfigurować m.in. w Google, Apple, Microsoft, Amazon, PayPal, GitHub, LinkedIn, X (dawnym Twitterze) i wielu innych serwisach. Lista rośnie z miesiąca na miesiąc. Jeśli serwis, z którego korzystasz, oferuje taką opcję, włącz ją. Myślę, że to najskuteczniejsza rzecz, jaką możesz zrobić dla bezpieczeństwa swoich kont w 2026 roku.
Ustaw uwierzytelnianie dwuskładnikowe
We wszystkich serwisach, z jakich korzystasz, należy włączyć dwustopniową autoryzację (2FA). Dzięki temu każde logowanie musimy poświadczyć specjalnie wygenerowanym kodem, co zmniejsza ryzyko i praktycznie uniemożliwia logowanie, nawet gdy ktoś pozna nasze hasło.
Ważna uwaga: w 2025 roku NIST (amerykański instytut standardów) oficjalnie uznał, że kody SMS nie są wystarczająco bezpieczne jako drugi składnik. Lepiej korzystać z aplikacji uwierzytelniającej (np. Authy, Proton Pass lub wbudowanej w menedżer haseł) albo z klucza sprzętowego (np. YubiKey). Kody SMS mogą być przechwycone przez ataki SIM swap.
Możesz włączyć 2FA na Facebooku, X (dawnym Twitterze), Proton Mail, Instagramie, Google, Microsoft i wielu innych platformach.
Zmień ustawienia prywatności w systemie operacyjnym
System operacyjny na Twoim komputerze widzi i wie dosłownie wszystko. Kiedy jakaś aplikacja chce odczytać coś z Twojego dysku, skomunikować się ze światem, połączyć z internetem, coś wyświetlić czy zadać Ci pytanie, robi to za pomocą systemu operacyjnego. Aby zapewnić podstawy bezpieczeństwa swojego komputera, należy zawsze dbać o aktualizacje systemu operacyjnego i zainstalowanych aplikacji, zainstalować antywirusa, włączyć firewalla, zakryć kamerę oraz włączyć szyfrowanie dysku (Windows, macOS, Linux).
Windows 10, 11 i nowsze
W Windowsie naciśnij menu start i zacznij pisać „ustawienia prywatności”. W ustawieniach ogólnych wyłącz wszystkie możliwe opcje: zezwalanie witrynom na udostępnianie zawartości odpowiedniej dla lokalizacji, używanie identyfikatora treści reklamowych, śledzenie uruchamiania aplikacji i sugerowaną zawartość.
Wyłącz także ustawienia dotyczące personalizacji pisma, mowy i historii działań, a w zakładce diagnostyka nie zezwalaj na przesyłanie opcjonalnych danych diagnostycznych oraz dostosowanego środowiska. Przejrzyj też inne ustawienia prywatności, sprawdź, jakie aplikacje mają dostęp do lokalizacji (którą najlepiej w ogóle wyłączyć), kamery i mikrofonu.
Polecam także narzędzie WPD Privacy, które pozwala na szczegółową kontrolę nad ustawieniami prywatności, zaporami sieciowymi oraz zbędnymi aplikacjami systemowymi w Windows. Jest bardzo intuicyjne i pomaga skonfigurować system tak, aby maksymalnie chronić prywatność.

macOS
Apple strzelił sobie w kolano, kiedy okazało się, że Siri dzieliła się pewnymi fragmentami rozmów z osobami trzecimi. Na wszelki wypadek na komputerze Mac w „Ustawieniach systemowych” w zakładce Prywatność i ochrona odznacz możliwość dzielenia się danymi z Apple.
Przejrzyj wszystkie ustawienia prywatności. Wyłącz udostępnianie danych o awariach programistom oraz danych diagnostycznych. Wyłącz lokalizację, uniemożliwiaj śledzenie przez skrypty reklamowe. Kliknij w każdą pozycję (kontakty, kamera, mikrofon, dostęp do dysku) i sprawdź, jakie aplikacje mają dostęp do funkcji systemowych. Odbierz prawa tym, których nie jesteś pewien.
Jak zabezpieczyć telefon przed śledzeniem

W przypadku smartfonów skupiamy się głównie na tym, by ich nie zgubić, a mało uwagi poświęcamy temu, co mamy na nich zainstalowane i jakim usługom pozwalamy nas śledzić. Szczerze? Telefon komórkowy nie daje praktycznie żadnej prywatności.
Według Washington Post na przeciętnym iPhonie aplikacje używające skryptów śledzących gromadzą i udostępniają około 1,5 GB danych co 30 dni. „Secret Service kupił dane o lokalizacji telefonu z aplikacji” – to nie jest teoria spiskowa, to nagłówek z Vice.
Aplikacje takie jak ProtonVPN są w stanie zatrzymać choć w części takie śledzenie. Poza tym zmień ustawienia prywatności w telefonie:
- włącz blokadę ekranu,
- nie korzystaj z ogólnodostępnych ładowarek USB (np. na lotniskach),
- aktualizuj wszystkie aplikacje,
- wejdź w uprawnienia aplikacji i prześledzij, co każdej z nich udostępniasz,
- wyłącz lokalizację (włączaj tylko, gdy potrzebujesz nawigacji),
- wyłącz Bluetooth, gdy nie jest potrzebny – tutaj dlaczego,
- zainstaluj VPN (tak jak na komputerze),
- zmień domyślną wyszukiwarkę na DuckDuckGo lub Kagi,
- używaj menedżera haseł,
- włącz szyfrowanie urządzenia,
- wyłącz asystentów głosowych i nasłuchiwanie w tle,
- zmień komunikator z Messengera i WhatsAppa na Signal.
Skorzystaj z TAILS, by nie zostawiać za sobą żadnych śladów
Kiedy jesteś np. dziennikarzem i kontaktujesz się ze swoim źródłem lub szukasz czegoś w tajemnicy przed całym światem i chcesz zatrzeć za sobą ślady, skorzystaj z TAILS. To system operacyjny uruchamiany z pendrive’a, który uniemożliwia dostęp do Twoich danych osobowych znajdujących się w głównym systemie operacyjnym. Systemy Windows i macOS szczególnie źle radzą sobie z przechowywaniem danych, które można wykorzystać do naszej identyfikacji. Linux w tej kwestii jest znacznie lepszy, ponieważ prościej jest oddzielić użytkownika systemu od urządzenia, z którego korzysta. TAILS jest zupełnie bezpłatny. Wystarczy uruchomić instalator i postępować zgodnie z instrukcjami na ekranie.
Jak usunąć swoje dane z internetu
Zapobieganie to jedno. Ale co z danymi, które już krążą w sieci? Mamy do tego prawo i konkretne narzędzia.
Prawo do bycia zapomnianym (art. 17 RODO)
Jeżeli mieszkasz w Unii Europejskiej, masz prawo zażądać usunięcia swoich danych osobowych od dowolnej firmy, która je przetwarza. To wynika z artykułu 17 RODO (prawo do usunięcia danych, potocznie zwane „prawem do bycia zapomnianym”). Możesz napisać do firmy z żądaniem usunięcia Twoich danych i firma ma obowiązek to zrobić w ciągu 30 dni, chyba że ma uzasadnioną podstawę prawną do ich przechowywania.
Google udostępnia formularz do usuwania wyników wyszukiwania zawierających Twoje dane osobowe. Możesz też złożyć wniosek o usunięcie konkretnych stron z wyników Google. To nie usuwa samej strony, ale sprawia, że przestaje być widoczna w wyszukiwarce.
Data brokerzy – kto sprzedaje Twoje dane i jak to zatrzymać
Istnieje cały przemysł firm zwanych data brokerami. Zbierają, katalogują i sprzedają dane osobowe: imię, nazwisko, adres, telefon, e-mail, historię zakupów. Kupują je marketerzy, ubezpieczyciele, firmy analityczne, a czasem ludzie o znacznie gorszych intencjach.
Wypisywanie się ręcznie z setek baz jest nierealne. Są usługi, które to robią:
- Incogni (od Surfshark) – automatycznie wysyła żądania usunięcia danych do ponad 420 data brokerów i powtarza to co 60–90 dni, bo brokerzy mają tendencję do ponownego zbierania danych. Audytowany przez Deloitte w 2025 roku.
- DeleteMe – zespół ręcznie wysyła opt-outy do brokerów. Deklaruje 850 brokerów, choć efektywnie obsługuje około 180 w pełni automatycznie.
Obie usługi są płatne, ale jeśli zależy Ci na tym, żeby Twoje dane nie krążyły po bazach telemarketerów i spamerów, to rozsądna inwestycja.
Jak sprawdzić, czy Twoje dane wyciekły
Najpierw sprawdź, czy Twoje dane gdzieś wyciekły. Ja korzystam z tych narzędzi:
- Have I Been Pwned – wpisz swój adres e-mail i sprawdź, czy pojawił się w którejkolwiek z tysięcy znanych baz wycieków. Darmowe i prowadzone przez niezależnego badacza bezpieczeństwa Troy’a Hunta.
- Have I Been Trained – narzędzie dla twórców. Pozwala sprawdzić, czy Twoje zdjęcia zostały użyte w zbiorach danych do trenowania modeli AI (np. LAION-5B, na którym trenowano Stable Diffusion). Możesz też dodać swoje obrazy do rejestru „Do Not Train”.
- Mozilla Monitor – darmowe narzędzie od Mozilli, które monitoruje Twoje dane w znanych wyciekach i powiadamia Cię o nowych.
Polecam sprawdzić swój główny adres e-mail w Have I Been Pwned. W 2025 roku odkryto zbiór 16 miliardów skradzionych danych uwierzytelniających krążących w sieci. Ponad dwa razy więcej niż ludzi na Ziemi.
Podsumowanie: bezpieczeństwo w internecie w 2026 roku
Internet coraz bardziej działa jak narzędzie nadzoru. Utrzymanie w nim prywatności jest trudniejsze niż kiedykolwiek, nawet w domu.
Tim Berners-Lee, nazywany twórcą internetu, od dawna ostrzega przed problemem centralizacji i monopolizacji sieci. Według niego dzisiejszy wirtualny świat jest kreowany i kontrolowany przez gigantów technologicznych, a te firmy mają coraz większą kontrolę nad tym, co widzimy i czytamy.
W 2026 roku sztuczna inteligencja korzysta z naszych danych na skalę, której pięć lat temu nikt nie zakładał, i buduje coraz dokładniejsze modele tego, jak się zachowujemy.
Jakby nie patrzeć, ochrona prywatności w internecie to coś, o co warto zadbać teraz, nie za rok. Nie da się osiągnąć stuprocentowej ochrony, ale każdy z opisanych wyżej kroków odzyskuje kawałek kontroli nad tym, kto widzi Twoje dane.
Przy okazji, jeżeli interesuje Cię tematyka związana z bezpieczeństwem, zapraszam Cię do pobrania darmowej książki „Zrozumieć cyberbezpieczeństwo“.

Najczęściej zadawane pytania
Jak chronić swoją prywatność w sieci?
Zacznij od podstaw: zmień przeglądarkę na Brave lub Firefox, używaj wyszukiwarki Kagi lub DuckDuckGo, włącz VPN (np. ProtonVPN), zainstaluj menedżer haseł i włącz passkeys wszędzie, gdzie to możliwe. Na telefonie wyłącz lokalizację, przejrzyj uprawnienia aplikacji i zmień komunikator na Signal. W każdym serwisie wyłącz wykorzystanie Twoich danych do trenowania AI.
Czy VPN zapewnia pełną anonimowość w internecie?
Nie. VPN maskuje Twój adres IP i szyfruje ruch, ale nie chroni przed śledzeniem przez pliki cookie, odciski palca przeglądarki ani logowanie do serwisów (np. Google, Facebook). VPN to ważna warstwa ochrony, ale nie jedyna. Traktuj go jako jeden z kilku kroków, nie jako rozwiązanie samo w sobie.
Jak usunąć swoje dane z internetu?
W UE masz prawo do usunięcia danych na mocy art. 17 RODO. Możesz wysłać żądanie bezpośrednio do firmy, która przetwarza Twoje dane. Google udostępnia formularz do usuwania wyników wyszukiwania. Usługi takie jak Incogni czy DeleteMe automatycznie wysyłają żądania usunięcia do setek data brokerów.
Co to jest passkey i czy warto go włączyć?
Passkey (klucz dostępu) to nowoczesna alternatywa dla haseł. Logujesz się za pomocą odcisku palca, skanu twarzy lub PIN-u. Klucz kryptograficzny nigdy nie opuszcza Twojego urządzenia, więc nie można go ukraść w wyniku wycieku danych ani wyłudzić phishingiem. Zdecydowanie warto go włączyć wszędzie, gdzie to możliwe.
Jak sprawdzić, czy moje dane wyciekły?
Wejdź na stronę Have I Been Pwned i wpisz swój adres e-mail. Narzędzie sprawdzi, czy Twoje dane pojawiły się w którejkolwiek z tysięcy znanych baz wycieków. Jeśli tak, natychmiast zmień hasło w danym serwisie i włącz uwierzytelnianie dwuskładnikowe.
Czy ChatGPT, Gemini i inne AI korzystają z moich danych?
Domyślnie tak. ChatGPT, Google Gemini, Microsoft Copilot, LinkedIn, Meta AI – wszystkie domyślnie wykorzystują dane użytkowników do trenowania swoich modeli. Wyłączenie jest możliwe, ale trzeba to zrobić ręcznie w ustawieniach każdego serwisu z osobna. Instrukcje krok po kroku dla każdego z nich znajdziesz w tabeli wyżej w artykule.
Źródła:
- Privacy Rights – Data Breaches
- Wikipedia – List of Data Breaches
- DemandSage – Data Breach Statistics 2026
- Market.us – Internet Privacy Statistics 2026
- Secureframe – Data Privacy Statistics 2026
- NordStellar – Ransomware Statistics 2025
- SecurePrivacy – Data Privacy Trends 2026
- Future of Privacy Forum – 2026 Global Data Protection
- EFF – Cover Your Tracks
- EFF – NSA Spying
- Terms of Service; Didn’t Read
- The Guardian – Snowden NSA Files
- IBM – Cost of a Data Breach Report 2025
- Keepnet Labs – Deepfake Statistics and Trends
- ZeroThreat – AI Phishing Statistics
- Programs.com – Shadow AI Statistics
- EU AI Act – Implementation Timeline
- Have I Been Trained – AI Training Data Search

Do “czyszczenia” W10 i innych Windowsów z telemetrii, niechcianych “łatek bezpieczeństwa” i zwiększania bezpieczeństwa samego systemu są dedykowane skrypty, które można znaleźć chociażby na GH. Nie przykładałbym dużej wagi do systemowego/hardwarowego rozwiązania szyfrowania dysków prosto od MS/producentów dysków. Może warto wspomnieć o rozwiązaniach pokroju VeraCrypt?
Dlaczego nie ma ani słowa o chociażby XMPP + GPG natomiast “parcie” w kierunku Signala (14 razy użyta nazwa)? Dlaczego nie ma ani słowa o qTox? Dlaczego nie ma ani słowa o Kodachi, Qubes, Septor, Whonix czy TENS aka LPS? Można rozbudować sekcje wokół Tails 😉
Dlaczego nie ma ani słowa o DD-WRT/OpenWrt/Tomato/Gargoyle?
Dlaczego nie ma ani słowa o alternatywach dla samego Androida?
Dziękuję Ci serdecznie za komentarz. Pełna zgoda co do tematów, o których wspomniałeś – powinno się o nich mówić.
W tym artykule chciałem skupić się na głównych i prostych do wdrożenia zagadnieniach przez osoby mniej techniczne.
Nie chciałem tworzyć poczucia, iż treść artykułu jest tylko dla mocno zaawansowanych użytkowników Internetu.
Bardzo przydatna dawka informacji, dobrze się czytało. Podsyłam żonie, mam nadzieję, że część z tych rzeczy wykorzysta w pracy
Dziękuję serdecznie
Nie wiem kiedy te wszystkie firmy stały się takimi wielkimi potworami, które z dobrego pomysłu przeszły drogę do wpływania na otaczający nas świat i tak wielką inwigilację. Okropne. Dziękuję za ten artykuł.
I ja dziękuję za ten komentarz. Niestety myślę, że to nie koniec ich drogi i albo legislacje albo racjonalne podejście do tematu może nas uchronić
Brave nie jest takie bezpieczne
https://www.wykop.pl/link/5973999/przegladarka-brave-udostepniala-dane-z-prywatnych-kart-tor/
Jedna uwaga-WhatsAPPA a nie WhatsUPA. Poza tym artykuł 100/10👌
Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi. Oczywiście już poprawiłem swój błąd.
Dziękuję także za słowa uznania.
Fajny artykuł. Choć np. warto też zgłębić temat skąd jest dany VPN. Najlepiej jak serwery są w kraju które nie podlegają jakiś przepisom USA jak np: Panama.
Zgadzam się z tym, co napisałeś o prywatności. Uważam, że wielu ludzi bagatelizuje tę kwestię, myśląc, że nie mają nic do ukrycia. Ale prywatność to podstawa naszej wolności.
Dziękuję!
Bardzo dobre porady dotyczące anonimowości w Internecie. Zaczęłam korzystać z Signal po przeczytaniu Twojego artykułu. Dziękuję za tę wiedzę!
Dziękuję. Jak dla mnie nie ma lepszego komunikatora niż Signal
Nie zdawałem sobie sprawy, ile informacji o sobie udostępniam. Dzięki za otworzenie mi oczu na te kwestie. Warto inwestować w swoją prywatność.
Bardzo dziękuję, ogromnie mi miło.
To prawda, firmy zbierają o nas za dużo informacji. Często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dlatego ważne jest, aby korzystać z odpowiednich narzędzi do ochrony prywatności.
Jeśli chodzi o VPN, jakie polecasz?
Dobrze, że poruszasz temat prywatności w dobie cyfrowej. Ludzie powinni być bardziej świadomi tego, co udostępniają w sieci i jakie mogą być tego konsekwencje.
Dziękuję!
Dziękuję za ten artykuł! Zastanawiam się, dlaczego ludzie tak łatwo rezygnują z własnej prywatności w zamian za darmowe usługi.
W pełni zgadzam się z Twoją opinią na temat prywatności. W dobie Internetu trudno jest zachować anonimowość, ale dzięki Twoim radom będzie to łatwiejsze. Dziękuję!
Również dziękuję!
Nie korzystam z Google od dawna. Polecam DuckDuckGo albo Kagi Search jako alternatywę. Adam dzięki za świetny artykuł i wiele cennych porad!
Bardzo ważny artykuł.
Dziękuję!
Dzięki za ten artykuł! Zastanawiam się, jakie są inne metody ochrony prywatności w Internecie, o których nie wspomniałeś. Na pewno będę pogłębiała swoją wiedzę
Postaram się odświeżyć ten artykuł w kolejnych latach.
Dobrze, że poruszasz ten temat. Prywatność w sieci to coś, o czym powinno się mówić głośniej. Dzięki za te porady!
Dziękuję!
Nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy, o których napisałeś.
Dziękuję 🙂
Ależ świetny artykuł! Podesłałam go swoim znajomym
Dziękuję.
Every time I read a your post, I feel like I’ve learned something valuable or gained a new perspective. Thank you for consistently putting out such great content!